M.T. Anderson : Feed

Wyobraź sobie, że zamiast smartfona masz feed: implant, który łączy twój mózg bezpośrednio z siecią. Informacje, czaty, programy, muzyka, filmy i reklamy – całe mnóstwo reklam – wszystko to trafia prosto do twojej głowy. A bez feedu nie ma życia… Wstrząsająca dystopijna powieść z początku XXI wieku, która okazała się prorocza.

To miała być zwykła weekendowa wycieczka na Księżyc, bo w Szkole™ akurat zaczęły się ferie wiosenne, a Tytus i jego przyjaciele nudzili się w domu. Księżyc okazał się kompletnie kijowy. Stary, smętny i pełen śmieci – jak cały kosmos. Ale wydarzyły się tam dwie ważne rzeczy: wszyscy zostali zhakowani i Tytus poznał Violet.

Violet nie dostała feedu zaraz po urodzeniu, jak wszyscy. Wszczepiono jej go, kiedy miała siedem lat. Dlatego w odróżnieniu od Tytusa i jego znajomych umie samodzielnie myśleć. Nikt inny nie wpadłby na pomysł, żeby oszukać feed. Pomysł, za który Violet zapłaci straszliwą cenę.

Sprzedany w ponad 800 tysiącach egzemplarzy, przetłumaczony na 11 języków, wielokrotnie nagradzany, umieszczony na liście 100 najlepszych książek YA wszech czasów magazynu „Time” i na liście najczęściej zakazywanych książek w Stanach Zjednoczonych – Feed to dystopia tej klasy co „Rok 1984”, „Mechaniczna pomarańcza” czy „Nowy wspaniały świat”.

Napisany w 2002 roku (dwa lata przed powstaniem Facebooka!) okazał się proroczy. Z niezwykłą przenikliwością diagnozuje problemy, z którymi mierzymy się dzisiaj – w świecie, w którym nawet dzieci nie odrywają wzroku od smartfonów, zewsząd atakują nas reklamy, przez social media można wpłynąć na wyniki wyborów albo doprowadzić do ludobójstwa, a na zaprzysiężeniu prezydenta Stanów Zjednoczonych w pierwszym rzędzie siedzą szeroko uśmiechnięci szefowie big techów.

 

 

Jacek Świdziński : Ideo

Druga połowa XIX wieku to czas wielkich przemian i śmiałych pomysłów. Jednym z nich było marzenie o stworzeniu języka wspólnego dla wszystkich ludzi, bez względu na to, jakiej są narodowości czy wyznania i w jakich granicach żyją.

Ludwik Zamenhof, wywodzący się z wielokulturowego miasta, jakim był wówczas Białystok, pragnął, by taki język ułatwiał ludziom wzajemne zrozumienie, ale także umożliwiał stworzenie więzi chroniących przed utratą tożsamości. Tak powstało esperanto do dziś pozostające niezwykłym fenomenem kultury oraz symbolem idei porozumienia i solidarności, w które jego twórca wierzył przez całe życie.

O tym niezwykłym języku i jego twórcy opowiada w swoim najnowszym komiksie Jacek Świdziński, autor m.in. „Festiwalu” nagrodzonego Paszportem „Polityki”, „Brzasku”, „Zdarzenia. 1908” czy „A niech cię, Tesla!”.

 

 

Przemysław Piotrowski : La Bestia

Kolumbia to trudny kraj. Chciałbym, abyście to zrozumieli już na samym początku, zanim jeszcze zabierzecie się do czytania. Byłem tam, doświadczyłem jej, odczułem na własnej skórze. Można powiedzieć o niej tyle dobrego, co złego, bo choć jest najpiękniejszym krajem, jaki widziałem, to ma w sobie coś tak ponurego i mrocznego, że gdy piszę te słowa, mam nieodparte wrażenie, że to jedno z absolutnie nielicznych miejsc na świecie, gdzie mógł narodzić się potwór, którego historię postaram się Wam opowiedzieć.

Luis Alfredo Garavito Cubillos to najstraszniejszy i najokrutniejszy seryjny morderca w historii świata. Pewnie teraz drapiecie się po głowie i mogę się założyć, że wielu z Was po raz pierwszy widzi to nazwisko. Na pewno słyszeliście jednak o Tedzie Bundym, Jeffreyu Dahmerze czy Johnie Waynie Gacym. To o nich piszą książki i robią filmy, ale nawet wszyscy oni razem wzięci wydają się zaledwie niesfornymi łobuzami przy „Bestii z Génovy”. Garavito to sadysta i pedofil oskarżony, a następnie skazany za zabicie 138 dzieci, choć niektóre szacunki sugerują, że ofiar mogło być nawet 600! Do dziś na terenie Kolumbii, Ekwadoru i Wenezueli odnajdywane są szczątki, które wiąże się z jego zbrodniczą działalnością.

Mówi się, że to życie pisze najstraszniejsze scenariusze. I najbardziej niewiarygodne. Trudno się nie zgodzić, bo tak się składa, że „Bestii” właśnie kończy się wyrok. I niewykluczone, że gdy czytacie te słowa, Luis Garavito znów jest wśród nas.

 

 

Monika Helfer : Lwie Serce

„Lwie Serce” jest ostatnią – po „Hałastrze” i „Tatusiu” – częścią bestsellerowej trylogii Moniki Helfer. Tym razem austriacka pisarka tworzy przejmującą elegię dla brata, którego życie i śmierć naznaczyły całą rodzinę. Richard – zecer, fantasta i niepoprawny dziwak – żyje tak, jak chce: w towarzystwie wiernego psa Szamasza, dziewczynki Putzi, wołającej na niego „tato”, trzech niezwykłych kobiet i własnych konfabulacji. Jest postacią jedyną w swoim rodzaju: zachwycającą, nieprzeniknioną, barwną, a zarazem niezwykle kruchą. I to właśnie on stoi w centrum najbardziej intymnej i mrocznej części rodzinnej historii.

Helfer po raz kolejny zachwyca pięknem subtelnej i rytmicznej prozy, w której spotykają się czułość, ironia i melancholia. Pisząc o ekscentrykach, nie próbuje ich wyjaśniać – pozwala, by ich tajemnica nas przyciągała i prowokowała do zadawania pytań. „Lwie Serce” to opowieść o miłości i trudnej sztuce utraty, której uczymy się całe życie.

 

 

Przemysław Piotrowski : Mężczyzna, który rozmawiał z hienami

Był pewien, że Afryka niczym go już nie zaskoczy. Ale demony nie śpią… i tylko czekają, aż odwróci wzrok.

Bernard Dubois przyleciał do Kenii jako prywatny detektyw. Na kontynencie, na którym się wychował, nie było go blisko dwadzieścia pięć lat. Korzystając z okazji, jego przyjaciel, Moses, namówił go do udziału w safari. Miało być prawie jak dawniej – zabójczo piękny krajobraz, dzika afrykańska przyroda i… grupa turystów z Polski.

Kilka dni później, stojąc nad rozszarpanym przez hieny ciałem, Bernard nie może uwierzyć, że Afryka znów z niego zakpiła. Demony, o których chciał zapomnieć, budzą się do życia. Teraz, odcięty od świata, uzbrojony jedynie w swój intelekt i doświadczenie, musi odkryć prawdę i odnaleźć mordercę.

Tylko jak, skoro wszyscy wokół noszą maski?

 

 

Aleksandra Tarnowska : Niedźwiedź, syn niedźwiedzia

Wczesna wiosna 2004 roku w Izmirze dla jednych zapowiada upalne wakacje, dla innych zaś oznacza koniec uciekania przed dorosłym życiem i planami, jakie wobec nich mają rodzina, społeczeństwo oraz los.

Nazım Kocabıyık, zwyczajny czternastolatek, w głowie ma głównie dziewczyny, kumpli, komiksy i teledyski. Pewnego dnia razem z kolegami idzie na wagary, żeby pograć w piłkę i pobawić się na placu zabaw w komandosów. W drodze do domu czekają na nich przygody i ostatnie beztroskie chwile. Wieść o wybrykach chłopaków dociera do ojca Nazıma, właściciela kawiarni, który uświadamia sobie, że nadszedł już czas, by stojący na progu dorosłości syn wziął wreszcie odpowiedzialność za siebie i przyszłość rodziny.

„Niedźwiedź, syn niedźwiedzia” to druga powieść Aleksandry Tarnowskiej. Mieszkająca w Turcji autorka doskonale oddaje tamtejszy klimat i obyczaje, wciągając czytelnika od pierwszej strony w świetnie opowiedzianą, przejmującą historię.

 

 

Jeanette Winterson : Po co ci szczęście, jeśli możesz być normalna?

Jedna ze stu najlepszych książek XXI wieku według dziennika „The Guardian”

„Po co ci szczęście, jeśli możesz być normalna?” – słyszy od matki Jeanette Winterson jesienią 1975 roku, kiedy oznajmia, że jest lesbijką. Nastolatka staje przed dylematem: zostać w domu przy 200 Water Street w robotniczym Accrington lub wyprowadzić się z szeregowca, zamieszkać w starym samochodzie i nadal spotykać się z ukochaną dziewczyną. Wybór jest prosty. Winterson nie chce być „normalna” – chce być szczęśliwa.

W swojej autobiografii brytyjska intelektualistka w poruszający, a zarazem humorystyczny sposób opowiada o dorastaniu i skomplikowanych relacjach z rodzicami, którzy ją adoptowali. O matce z niecierpliwością wyczekującej Sądu Ostatecznego, jej dwóch kompletach sztucznych zębów i rewolwerze w szafce na środki czystości. O ojcu, cichym robotniku, któremu żona nie pozwala kochać córki. O przemysłowym mieście w północnej Anglii, gdzie rytm życia wyznaczają fabryczne dzwonki i kościelne dzwony. O literaturze, która potrafi być najlepszym schronieniem. I przede wszystkim o nieustających poszukiwaniach – rodziny, miejsca na ziemi i samej siebie.

 

 

Mircea Cartarescu : Solenoid

Opus magnum Mircei Cărtărescu, jednego z najwybitniejszych współczesnych prozaików europejskich.

W dziwnym domu w kształcie parowca niedoszły pisarz spędza życie na tworzeniu w swojej głowie alternatywnych rzeczywistości, zapisywaniu snów i koszmarów w szalonym dzienniku, wędrując umysłem po halucynacyjnym, pulsującym, ektoplazmatycznym Bukareszcie czasów komunizmu. Ogromny dom został zbudowany na solenoidzie – generatorze pola magnetycznego, który przyciąga wszystkie literackie tematy i obsesje pisarza Cărtărescu, przekształcając rutynę nauczyciela szkoły podstawowej w zawiłą sieć refleksji na temat postrzegania rzeczywistości, literatury i filozofii. W samej szkole bohaterowi towarzyszy galeria osobliwych postaci: matematyk, który wprowadza go w najbardziej skrywane sekrety jego przedmiotu, wyznawcy mistycznej sekty, organizującej demonstracje przeciwko śmierci na miejskich cmentarzach, i wreszcie Irina, kobieta, w której się zakochuje.

Powieść odsłania przed czytelnikami „spisek normalności”, klatkę, którą zbudował dla nas nasz mózg. Dla Cărtărescu rzeczywistość jest więzieniem, a my, podobnie jak bohater tej książki, mamy obowiązek uciec od niej, szukać – nawet jeśli ryzykujemy szaleństwem – innej prawdy. Solenoid otwiera przed nami szczelinę i oświetla nam drogę ewakuacyjną. W olśniewającym delirium absurdalnych obrazów pisarz rozpaczliwie próbuje wyrwać się spod tyranii naszych pięciu zmysłów i uzyskać dostęp do innego wymiaru istnienia.
Ta monumentalna powieść obejmuje i pochłania wszystkie poprzednie dzieła Cărtărescu, ukazując nam pełnię jego myśli i wyjątkowość jego pisarstwa. Można tu odnaleźć echa twórczości gigantów literatury: Kafki, Borgesa, Swifta, Bolaño i Pynchona.

 

 

Karolina Lewestam : Szmaty

Karolina Lewestam chce nam opowiedzieć o wszystkich swoich matkach: o kobietach, które zabierały ją w podróże po dolnośląskich lumpeksach i szpitalach; które na strychu, pijąc domowe wino, przymierzały używane ciuchy i inne możliwe życia; które trwały latami przy wszystkich potrzebujących opieki. O tych, które były dla niej wtedy „starymi babami” i którymi nigdy nie chciała zostać.

Dziś, będąc w ich wieku, stawia pytanie o to, gdzie przebiegają granice między byciem dziewczynką, kobietą a „starą babą”. I czemu tak trudno się ponad nimi porozumieć.

Osią opowieści czyni ubrania – zwornik kobiecych rozmów, rekwizyt tworzenia tożsamości i wehikuł wspomnień. W centrum uwagi stawia kobiece ciało, które z ciała dziewczyny staje się ciałem matki. Które niepostrzeżenie zaczyna być walutą i towarem, by nagle przestać być obiektem pożądania. Które zdaje się niezwyciężone, a potem nieuchronnie zawodzi.

W tej intymnej, pełnej absurdalnego humoru opowieści Lewestam staje obok Miry Marcinów, Elizy Kąckiej i Katarzyny Sobczuk. Poddaje własne życie literackiemu namysłowi, mierząc się z kulturowym obrazem kobiecej młodości i starości.

 

 

Maciej Siembieda : Upiór

Mroczna pasja może zawładnąć nawet największymi umysłami.

Początek XX wieku. Władysława Reymonta, wybitnego pisarza i zarazem spirytystę, dręczy obsesja – paniczny lęk przed pogrzebaniem żywcem.

Ponad sto lat później ekskluzywny Dom Pogrzebowy Kopczyńskich staje się ofiarą ponurego skandalu: w trumnie, w której powinny spoczywać zwłoki znanego polityka, znajduje się zupełnie inne ciało…

Czy to możliwe, że dom pogrzebowy z nienaganną, budowaną przez dwadzieścia lat reputacją, mógł sobie pozwolić na taką pomyłkę? A jeśli nie, komu zależało na zamianie zwłok?

Kłopoty rodzinnej firmy zwracają uwagę towarzystwa ubezpieczeniowego Hathor, w którym Kopczyńscy mieli wykupioną lukratywną polisę. Sprawa wymaga szczegółowego dochodzenia. Tylko gdzie zniknął najlepszy śledczy Hathoru, były prokurator IPN Jakub Kania?

Mroczny świat biznesu pogrzebowego, tajemnice, które zmarli zabrali ze sobą do grobu i obsesja związana z postacią polskiego noblisty Władysława Reymonta.

Maciej Siembieda mistrzowsko wplata prawdziwe wydarzenia w porywającą, sensacyjną intrygę i udowadnia, jak wielki wpływ na życie człowieka może mieć jedna książka.

 

 

Sławek Gortych : Święto Karkonoszy

Kolejny tom bestsellerowej Karkonoskiej Serii Kryminalnej!

Rok 1948. Bronisław Kowalewski zostaje przesiedlony na Ziemie Odzyskane do niedawnego Hirschbergu. Miasto zaraz będą opuszczać ostatni Niemcy, jednak każdy krok po Jeleniej Górze przypomina Bronisławowi, że nie jest u siebie. Za sprawą Emmy, zepchniętej na margines społeczeństwa Niemki, mężczyzna zrozumie, co musi zrobić, żeby on i inni repatrianci wreszcie mogli poczuć się tu jak w domu.

Rok 2008. Szczyty gór rozświetla blask potężnych ognisk. To znak, że rozpoczęło się Święto Karkonoszy, mające uczcić 900-lecie powstania Jeleniej Góry. Na rajd pieszy będący częścią obchodów wybierają się trzej przyjaciele, w tym Robert – syn znanego karkonoskiego przewodnika, Bronisława Kowalewskiego. W górach dochodzi do niespodziewanego załamania pogody. Zapada zmierzch, a żaden z mężczyzn nie dociera na planowany nocleg do Schroniska Odrodzenie. Jego kierowniczka, Justyna Skała, podnosi alarm. Nieoczekiwanie Robert zjawia się w schronisku Nad Śnieżnymi Kotłami. Jest przerażony i zdezorientowany, nie potrafi wyjaśnić, gdzie się podziali jego przyjaciele. Gospodarz schroniska, Maksymilian Rajczakowski, mimo coraz bardziej niesprzyjających warunków, postanawia wyruszyć na szlak w poszukiwaniu zaginionych. Nie przypuszcza nawet, że gdy po upiornej karkonoskiej nocy wstanie świt, nic już nie będzie takie samo.

Co stracił Bronisław, walcząc o swoje marzenia? Czyje zwłoki Robert odkrył w ogrodzie rodzinnego domu? I co tak naprawdę wydarzyło się podczas rajdu z okazji Święta Karkonoszy?